wtorek, 8 listopada 2011

PUNTO - Pies idealny do miasta - "zaparkuje" wszędzie!

 
Pies PUNTO -
idealnie nadaje się do miasta - "ZAPARKUJE" WSZĘDZIE - zmieści się na każde kolanka.
Waży ok 5 kg.

 
Mały wesołek, zwracający na siebie uwagę - poszczekiwaniem.



Będzie szczęśliwy ze starszymi dzieci, ale i bezpiecznym kątem u osoby starszej, lubiącej ruch i długie spacery - nie wzgardzi.



Stracił swojego człowieka tuż przed zimą... w czasie kiedy ciepło serca i ludzkiej ręki jest bardzo potrzebna takiej małej istocie!

Punto jest zdrowy, zaszczepiony i ma chip.
NIE PRZECHODŹ OBOK NIEGO OBOJĘTNIE - PODZIEL SIĘ KOCEM I WYCIĄGNIJ CIEPŁĄ DŁOŃ!

Kontakt: 500-596-485, agnieszkaok@tlen.pl

środa, 2 listopada 2011

Historia pewnej Czarnuchy , tj. co dzieje się z psem, gdy człowiek o niego nie dba :-(



TAK BYŁO W CZERWCU 2011
 
Sobota 25 czerwiec... godz. 2 w nocy...
Jedziemy całą rodziną, z 3 psami na Lubelszczyznę... czeka nas rodzinna impreza.

Nagle na poboczu zaświeciły się 2 "latareczki"... lis? kot?
Nic oprócz błyszczących oczu nie było widać... a "obiekt" nie uciekał z drogi

Zwolniliśmy i naszym oczom ukazała się mała, czarna kulka ... psia kulka.

Wyszła jak spod ziemi, w środku nocy, czarna niczym MARA jakaś!



Co było zrobić? Odpowiedź jest jedna - zabieramy!
Tylko co dalej...

U mnie 2 psy, kot i dodatkowo tymczasowicz.
Jesteśmy 400km od domu, a do celu naszej podróży kolejne 100km...
Jedziemy do kogoś, u kogo na pewno nie będzie mógł psiak zostać

Sam weekend...

Do niedzieli przetrzymałam ją tam gdzie byliśmy w gościach, ale niestety w poniedziałek wracaliśmy na Śląsk i musiałam na cito umieścić ją w hoteliku w Chełmie. To było jedynie rozwiązanie na tamten czas...



Do auta mi się już nie zmieści...
Do domu jej zabrać nie mogę...
U rodziny również zostać nie może...
Całe szczęście, że Sylwia z hoteliku w Chełmie, zgodziła się ją przyjąć z przysłowiowej "ulicy" - bardzo jej za to dziękuję!

Poza tym - zawiozłam ją golą i wesołą... Nie wiem jak utrzymać ją w hoteliku, gdzie stawka za dzień to 10zł + karma
...ale nie mam co z nią zrobić.

ZOSTAŁA.



Mara ma ok 3-4 miesięcy. Nie zmienia jeszcze zębów, choć zaczyna już podgryzać palce.
- Jest wychudzona i ma matową sierść.
- W tym tygodniu ma mieć założoną książeczkę zdrowia.
- Odrobaczenie i zaaplikowanie Fiprexu również obowiązkowo.

- Co mnie najbardziej niepokoi - sunia nie ma wykształconych pazurków!
Ma dosłownie parę, ale w większości paluszków ich nie ma, a opuszki są zarośnięte sierścią...
 Zaczynamy walkę o zdrowie i dobrobyt Marusi.
Bazarki powstają jeden po drugim.
Dobre Duszki ratują groszem.
UDAJE SIĘ!


W międzyczasie sunia musi zmienić hotelik, przenosi się do Janowa Lubelskiego.
Jest diagnozowana...


ROZPOCZYNAMY WALKĘ O SZCZĘŚCIE MARY:


13.07 
była u weta na oględzinach i wieści nie są dobre :(

Cytuję opiekunkę z hoteliku:
- Sunia jest chora, ma jakiś niewielki stan zapalny, w oskrzelach są szmery.

- Poza tym sunia ma chore stawy, boli ją zwłaszcza tylna łapka. Nic dziwnego, że sunia wciąż się kładzie i nie ma ochoty biegać.

Dostała antybiotyk i lek przeciwbólowy (działający przeciwzapalnie).

Wet zalecił też, nie czekając na koniec antybiotyku solidnie sunię odrobaczyć i
podawanie witamin na stawy oraz ogólnie witamin dla szczeniaków.

- podejrzewa w tej tylnej łapce zwyrodnienie, ale mówił, że żeby mieć pewność co się tam dzieje trzeba by zrobić RTG. 

Co do łapek:
nasz wet stwierdził, że sunia musiała mieć obcięte pazurki wraz z opuszkami, tak się podobno robi kotom, aby nie drapały mebli itd. Mówił, że obcięcie musiało nastąpić już jakiś czas temu, ponad miesiąc temu, bo wszystko jest zabliźnione i zarośnięte.

Trochę to trudne do uwierzenia, ale fakt jest taki, że sunia nie ma przede wszystkim pazurków u przednich łap, a np. boczne u tylnych łap są - czyli tak jakby ktoś faktycznie z premedytacją chciał się pozbyć drapania (najbardziej drapie się przednimi łapami). Opuszki są trochę zdeformowane na skutek ich częściowego ucięcia.

Po co to ktoś mógł zrobić? Może ktoś miał małe dzieci i sunia je drapała w zabawie, może ktoś się obawiał kopania dołów w ogrodzie... to już moje spekulacje... ludzie mają różne pomysły...

19.07
Z Marusią nie jest dobrze...
Jutro miała kończyć się kuracja antybiotykowa, ale niestety wet zalecił podanie mocniejszego antybiotyku. Dziś dostała pierwszą dawkę ale zwymiotowała... Jutro dostanie kolejną. Tak więc przez kolejny tydzień musi łykać "chemię"... :(

Niestety padło podejrzenie nosówki...
jutro będzie robiony test...

Przydałaby się też surowica... ale skąd ją zdobyć?

Trzeba będzie zrobić USG, bo Mara mało wydala koopali w porównaniu do tego co zjada.



20.07
Nosówka wykluczona - Mara ma babeszjozę...
Sunia spędziła w lecznicy parę godzin, póki co ulokowaliśmy ją w łazience, żeby mieć ją na oku.
Wet pobierając krew dzisiaj ponownie szukał babeszji i po dłuższym czasie znalazł :(
Sunia dostała już Imizol.
Po kroplówce zrobiła paskudną, śmierdzącą, wodnistą koopę (wet mówił, że często jest tak, że jak są chore jelita to dopiero po kroplówce uaktywnia się biegunka).
Została od razu zrobiona morfologia i coś tam jest lepiej. Biochemia jest w miarę ok.

Jutro ok. 11.00-12.00 znów jedziemy na kroplówkę.

Na razie jest biedniutka i spokojniutka, ale wet mówił, że po Imizolu to normalne. Jutro powinno być lepiej.

Pojawiło jej się też na boczku niewielkie przełysienie...


31.08

ostatni dzień wakacji... dowiadujemy się, że zmiana na boczku to NUŻYCA, która przez potworne zaniedbania od chwili poczęcia - zbiera swoje żniwo na podupadłej odporności maleństwa!
Czy pech w końcu opuści tą małą czarnuszkę? :(


09.2011 
Marusia ma wykonane RTG łapek - nie ma żadnych zwyrodnień, stanów zapalnych itp.
Okazało się, że przez złe żywienie matki i szczeniąt sunia ma duże odwapnienie kości.
Dostaje bardzo dobre suplementy odbudowujące strukturę kości i stawów -m.in.  GELACAN. 
Szybko są efekty - urosło nam dziewczę jak na drożdżach, sierść pięknie się błyszczy, apetyt dopisuje i na chęć na harce - ogromna :)))

W KOŃCU ZACZĘŁA KORZYSTAĆ Z ŻYCIA JAK KAŻDY NORMALNY SZCZENIAK!








10.2011
  Kolejne testy na nużeńca.
Kuracja była skuteczna - PO NUŻEŃCU NIE MA ŚLADU! :-))))
Marusia przygotowuje się do sterylki i siooo do domu... pod warunkiem, że się takowy znajdzie!

31.10.2011
Dziś zabieg sterylizacji i korekta pazurków.
PROSIMY O TRZYMANIE KCIUKÓW!

2. 10.2011
Niunia dochodzi do siebie po sterylce.
Trzyma się dzielnie Słoneczko kochane :)))





KONTAKT W SPRAWIE ADOPCJI:
tel - 500-596-485
mail: agnieszkaok@tlen.pl

Mara aktualnie - zdjęcie robione przez okno ;-)


A TO HARCE MARY :)


wtorek, 1 listopada 2011

OGŁASZAM NABÓR NA OTWARTE I ODWAŻNE SERCA!!!

Poszukuję odpowiedzialnych osób ze Śląska... ale nie tylko (!),
które zechciały by współpracować ze mną oraz grupą - Mikropsy - Skrzydło Fundacji Azylu pod Psim Aniołem
i (ws)pomóc najmniejsze psie istnienia, tj - MIKRO-PIESKI.
MIKRO-PIES 
 to psiak najbardziej pożądany przez adoptujących. Jest mały, niekłopotliwy, oszczędny, bezproblemowy w Domu Tymczasowym, w pełni adopcyjny...
MIKROPIES to pies o wadze MAX 6 kg. Malutki, drobniutki.
MIKROPIES TO PIES DOROSŁY, POWYŻEJ ROKU!

***

Głównie poszukuję osób, które są w stanie zapewnić takim psiątkom Dom Tymczasowy, w którym psiaczka będzie można przygotować do adopcji...tj:
- wysterylizować/wykastrować,
- przebadać wedle potrzeby,
- poznać na tyle, żeby móc mu znaleźć odpowiedni dom
-... a przede wszystkim - zabrać go z zimnego boksu i dać namiastkę SWOJEGO domu.

Osobie, która się zgłosi i przejdzie pomyślnie wstępną rozmowę - zapewniamy:
- karmę
- opłacenie kosztów weterynaryjnych
- ogłoszenia (jeżeli sam nie może, nie potrafi zrobić)
- wszelką inną potrzebną pomoc

Cały czas jestem w kontakcie z Domem Tymczasowym. Tak więc - nie bójcie się, że zostaniecie z psem i jego problemami SAMI

Psiaki z Domów Tymczasowych są wydawane do adopcji na podstawie FUNDACYJNEJ Umowy Adopcyjnej, oraz - co jest oczywiste - po uprzedniej wizycie przed-adopcyjnej, którą zorganizuje osoba z Fundacji.

***

SZCZERZE ZACHĘCAM I ZAPRASZAM DO WSPÓŁPRACY

Kontakt do mnie:
tel: 500-596-485

Milunia po sterylizacji oczekuje swojego DOMU :)

Pierwsza bohaterka - MILKA - w środę przeszła zabieg sterylizacji.
Teraz jest lżejsza o ciężar nieplanowanego potomstwa...

SZUKA DOMKU - NAJCUDOWNIEJSZEGO POD SŁOŃCEM  :)


Popatrz jakie ma cudaśne piegi :)))




Schroniskowy kolega Milusi - RUDI - z którym chodziła na spacery - ma już swój domek.



Teraz nazywa się KOŁTUNEK :))))
... i jego codziennym zajęciem jest:

OPALANIE SIĘ

PILNOWANIE PORZĄDKU NA PODWÓRKU... Z MIĘCIUTKIEJ PODUCHY LEŻAKA :D


WĄCHANIE KWIATKÓW


"WTAPIANIE SIĘ W TŁO" ;)


sobota, 8 października 2011

MIKRO - MILKA ~ całe 6kg miłości :-)))



 MILKA - taką ją zobaczyłam pierwszy raz... :(
14 czerwiec, wtorek - jak zwykle odwiedzam schronisko.
Wiadomo, że chciałoby się przytulić każdego psa, nad każdym się pochylić, każdemu poświęcić chwilę na spacer...

Jednak tym razem moją uwagę przykuło białe "coś" skaczące jak piłka w ostatnim boksie. To była MILKA - mikro sunia, ważąca nie wiele ponad 5 kg. Jej pychol uśmiechał się najpiękniej jak tylko pies potrafi a oczy mówiły - "Dzisiaj moja kolej na spacer!"

Nie mogłam się oprzeć...

Milka ma umaszczenie tricolor - czarna, podpalana z białą głową. Wygląda jakby nurkowała w mleku... i szczerze powiedziawszy duszę ma nadal szczeniaczkową.

To młoda suczka, ma ok. 1roku.
Niesamowicie ufna i wesoła.
Lubi inne psy, zaczepia je do zabawy i jest okrutnie zawiedziona jeżeli upatrzony kolega nie ma na to ochoty.
Uwielbia pieszczoty, głaskanie brzuszka i ogólnie zainteresowanie jej "osobą".
Ma dużo energii, którą wspaniale wykorzystuje na spacerach.
Będzie idealnym kompanem dla większych dzieci, jak i dla osób starszych, które lubią ruch i długie spacery.

Jest mikro-pieskiem, który zmieści się na każde kolanka ;-)

NIE PRZECHODŹ OBOJĘTNIE OBOK MILKI - ZAPEWNIJ JEJ PIĘKNE, AKTYWNE WAKACJE I CIEPŁY KOCYK NA ZIMĘ!
ODWDZIĘCZY SIĘ CAŁYM SWOIM ROZRADOWANYM SERDUSZKIEM!

Milunia na spacerku:
Jutro wstawię zdjęcia z Domku Tymczasowego... uwierzcie - psiątko NIE DO POZNANIA!
 
Jak ona rozkoszuje się miękkim legowiskiem... jak rozsmakowuje się w dobrym jedzeniu... i jak wpycha swój cudny, piegowaty nosek pod rękę, żeby ją głaskać - niewyobrażalne uczucie wdzięczności jakim obdarza nas pies, który zazna choć trochę miłości <3

Zbiórka i loteria fantowa

Kochani,
z racji tej, że zima zbliża się wielkimi krokami a los psich istot nie jest mi obojętny... w szczególności psiątek i kocików z naszego Rybnickiego schroniska, gdzie jestem wolontariuszką - wpadłam na pewien pomysł.

Pomysł opłacalny dla zwierzaków, ale i dla nas. Będziemy mogli uprzątnąć pokoje naszych dzieci z rzeczy, które już dawno straciły ich zainteresowanie i "wymienić" je na "nowe" - przyczyniając się do polepszenia losu zwierząt niczyich... :)

Otóż:
1) Chciałabym przeprowadzić zbiórkę zabawek, przyborów szkolnych, ciekawych książek dla dzieci, wyposażeniem do pokoju dziecięcego - nie potrzebnych już Waszym pociechom, ale mogącym się spodobać innym dzieciom.

2) Zrobić loterię fantową, z której CAŁY zysk przeznaczyłabym na zakup ocieplanych bud, wartościowej karmy pomagającej przetrwać psiakom mrozy oraz akcesoria/zabawki dla szczeniąt i kotów, które pomogą im zwalczyć doskwierającą nudę spowodowaną siedzeniem w klatkach całymi dniami :(

3) Zbiórkę koców, obróżek, smyczy, karmy, słomy do wyścielania bud

Będę bardzo wdzięczna za wszelkie odpowiedzi na powyższy temat :)
Propozycje można wysyłać na maila  : agnieszkaok@tlen.pl

piątek, 7 października 2011

Sucha zaprawa :-)))


Chwyta za serce, prawda?
Skłania do przemyśleń?

To teraz pomyśl, że 70% populacji - obejrzy ten obrazek, może nawet udostępni na Facebooku... i tyle.

Mentalność nasza nie pozwala bardziej pochylić się nad problemami Braci Mniejszych...
One natomiast nie poradzą sobie same, bo kiedyś człowiek zabrał to co dała im natura i na siłę wepchnął w swoje życie... do póki służyły mu - były potrzebne...

Czasy się zmieniły. Pies towarzyszy człowiekowi dalej, ale jako przyjaciel, członek rodziny bądź najzwyczajniej... fanaberia.

No właśnie! 
FANABERIA... 
z której można z każdej chwili zrezygnować,
a to moda się zmienia, 
trendy nie pozwalają być "pase", 
dziecko urosło i niestety nie ma już czasu na psa, bo jego miejsce zajęły imprezy, 
prezent był nie przemyślany i niezapowiedziany... 
popularna alergia wyskakująca z szafy jak potwory wieczorem spod łóżka w dziecięcym pokoju - "nie wiadomo skąd, w dzień ich przecież nie było..."

Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby pies w typie rasy zajmował boks w schronisku... teraz takich psów jest na pęczki. Moda jest okrutna... czy może bardziej - ludzie przypisują sobie prawo do wszystkiego?


Wielki szyld, z daleka zachęca - czyżby...?

Mało kto wyraża chęć przygarnięcia psa ze schroniska, bo:
- "nie da się go wychować"
- "może być chory"
- "a gdzie w naszym mieście jest schronisko?"
- "nie wiadomo co z niego wyrośnie"

... oraz inne cuda na kiju i mity niczym nie poparte...

A kto da nam 100% pewności, że "yorczek" bez rodowodu, kupiony za 1000zł na bazarze czy na Allegro, wyrośnie na przedstawiciela swojej rasy?
Kto da nam na piśmie (oczywiście wiarygodnym), że jego rodzice są również czystymi yorkami i potomstwo będzie bez wad genetycznych, zwichrowanej psychiki itp?

Żaden PSEUDO-HODOWCA, który rozmnaża swoje psy TYLKO w celach zarobkowych nie jest nam w stanie tego zagwarantować, pomimo tego, że ma wystudiowaną "gadkę", którą sprzedaje razem ze szczeniętami...

Co innego wydanie tych pieniędzy na psa, którego pokolenie jest monitorowane i zapisywane od wielu, wielu lat. I przede wszystkim - mamy w to WGLĄD.
Będzie on taki jakiego sobie wymarzyliśmy - i pod względem wyglądu i pod względem charakteru.

Jeżeli masz teraz zamiar powiedzieć -
"...mi nie zależy na papierze... Będę go kochać takiego jaki jest!"



Jedyne co Ci mogę odpowiedzieć to -
"Jeżeli tak jest na prawdę - schowaj te pieniądze w kieszeń, otwórz swoje serce i dom dla nikomu niepotrzebnego psa ze schroniska czy Domu Tymczasowego... za którego nikt nie chce dać złamanego grosza, bo modną na osiedlu rasę...widział co najwyżej przez okno... Jego miłość i naszą wdzięczność za uratowanie jego istnienia - dostaniesz ZA DARMO!" :-)

Kupno psa potencjalnie rasowego jest taką samą niewiadomą i niespodziewanką w przyszłości - jak adopcja. Jednak w przypadku adopcji to te 1000zł, jest zabezpieczeniem na ładnych parę miesięcy dla "zwyczajnego kundelka", któremu ratuje się życie poprzez otworzenie swojego serducha :-)

Ot, szczypta takich tam moich przemyśleń z ociupiną wywodów :-)

W przyszłości chciałabym Wam przedstawić "Drogę ku szczęśliwości" psów m.in. z naszego Rybnickiego Schroniska... ale nie tylko! :-)