sobota, 8 października 2011

MIKRO - MILKA ~ całe 6kg miłości :-)))



 MILKA - taką ją zobaczyłam pierwszy raz... :(
14 czerwiec, wtorek - jak zwykle odwiedzam schronisko.
Wiadomo, że chciałoby się przytulić każdego psa, nad każdym się pochylić, każdemu poświęcić chwilę na spacer...

Jednak tym razem moją uwagę przykuło białe "coś" skaczące jak piłka w ostatnim boksie. To była MILKA - mikro sunia, ważąca nie wiele ponad 5 kg. Jej pychol uśmiechał się najpiękniej jak tylko pies potrafi a oczy mówiły - "Dzisiaj moja kolej na spacer!"

Nie mogłam się oprzeć...

Milka ma umaszczenie tricolor - czarna, podpalana z białą głową. Wygląda jakby nurkowała w mleku... i szczerze powiedziawszy duszę ma nadal szczeniaczkową.

To młoda suczka, ma ok. 1roku.
Niesamowicie ufna i wesoła.
Lubi inne psy, zaczepia je do zabawy i jest okrutnie zawiedziona jeżeli upatrzony kolega nie ma na to ochoty.
Uwielbia pieszczoty, głaskanie brzuszka i ogólnie zainteresowanie jej "osobą".
Ma dużo energii, którą wspaniale wykorzystuje na spacerach.
Będzie idealnym kompanem dla większych dzieci, jak i dla osób starszych, które lubią ruch i długie spacery.

Jest mikro-pieskiem, który zmieści się na każde kolanka ;-)

NIE PRZECHODŹ OBOJĘTNIE OBOK MILKI - ZAPEWNIJ JEJ PIĘKNE, AKTYWNE WAKACJE I CIEPŁY KOCYK NA ZIMĘ!
ODWDZIĘCZY SIĘ CAŁYM SWOIM ROZRADOWANYM SERDUSZKIEM!

Milunia na spacerku:
Jutro wstawię zdjęcia z Domku Tymczasowego... uwierzcie - psiątko NIE DO POZNANIA!
 
Jak ona rozkoszuje się miękkim legowiskiem... jak rozsmakowuje się w dobrym jedzeniu... i jak wpycha swój cudny, piegowaty nosek pod rękę, żeby ją głaskać - niewyobrażalne uczucie wdzięczności jakim obdarza nas pies, który zazna choć trochę miłości <3

Zbiórka i loteria fantowa

Kochani,
z racji tej, że zima zbliża się wielkimi krokami a los psich istot nie jest mi obojętny... w szczególności psiątek i kocików z naszego Rybnickiego schroniska, gdzie jestem wolontariuszką - wpadłam na pewien pomysł.

Pomysł opłacalny dla zwierzaków, ale i dla nas. Będziemy mogli uprzątnąć pokoje naszych dzieci z rzeczy, które już dawno straciły ich zainteresowanie i "wymienić" je na "nowe" - przyczyniając się do polepszenia losu zwierząt niczyich... :)

Otóż:
1) Chciałabym przeprowadzić zbiórkę zabawek, przyborów szkolnych, ciekawych książek dla dzieci, wyposażeniem do pokoju dziecięcego - nie potrzebnych już Waszym pociechom, ale mogącym się spodobać innym dzieciom.

2) Zrobić loterię fantową, z której CAŁY zysk przeznaczyłabym na zakup ocieplanych bud, wartościowej karmy pomagającej przetrwać psiakom mrozy oraz akcesoria/zabawki dla szczeniąt i kotów, które pomogą im zwalczyć doskwierającą nudę spowodowaną siedzeniem w klatkach całymi dniami :(

3) Zbiórkę koców, obróżek, smyczy, karmy, słomy do wyścielania bud

Będę bardzo wdzięczna za wszelkie odpowiedzi na powyższy temat :)
Propozycje można wysyłać na maila  : agnieszkaok@tlen.pl

piątek, 7 października 2011

Sucha zaprawa :-)))


Chwyta za serce, prawda?
Skłania do przemyśleń?

To teraz pomyśl, że 70% populacji - obejrzy ten obrazek, może nawet udostępni na Facebooku... i tyle.

Mentalność nasza nie pozwala bardziej pochylić się nad problemami Braci Mniejszych...
One natomiast nie poradzą sobie same, bo kiedyś człowiek zabrał to co dała im natura i na siłę wepchnął w swoje życie... do póki służyły mu - były potrzebne...

Czasy się zmieniły. Pies towarzyszy człowiekowi dalej, ale jako przyjaciel, członek rodziny bądź najzwyczajniej... fanaberia.

No właśnie! 
FANABERIA... 
z której można z każdej chwili zrezygnować,
a to moda się zmienia, 
trendy nie pozwalają być "pase", 
dziecko urosło i niestety nie ma już czasu na psa, bo jego miejsce zajęły imprezy, 
prezent był nie przemyślany i niezapowiedziany... 
popularna alergia wyskakująca z szafy jak potwory wieczorem spod łóżka w dziecięcym pokoju - "nie wiadomo skąd, w dzień ich przecież nie było..."

Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby pies w typie rasy zajmował boks w schronisku... teraz takich psów jest na pęczki. Moda jest okrutna... czy może bardziej - ludzie przypisują sobie prawo do wszystkiego?


Wielki szyld, z daleka zachęca - czyżby...?

Mało kto wyraża chęć przygarnięcia psa ze schroniska, bo:
- "nie da się go wychować"
- "może być chory"
- "a gdzie w naszym mieście jest schronisko?"
- "nie wiadomo co z niego wyrośnie"

... oraz inne cuda na kiju i mity niczym nie poparte...

A kto da nam 100% pewności, że "yorczek" bez rodowodu, kupiony za 1000zł na bazarze czy na Allegro, wyrośnie na przedstawiciela swojej rasy?
Kto da nam na piśmie (oczywiście wiarygodnym), że jego rodzice są również czystymi yorkami i potomstwo będzie bez wad genetycznych, zwichrowanej psychiki itp?

Żaden PSEUDO-HODOWCA, który rozmnaża swoje psy TYLKO w celach zarobkowych nie jest nam w stanie tego zagwarantować, pomimo tego, że ma wystudiowaną "gadkę", którą sprzedaje razem ze szczeniętami...

Co innego wydanie tych pieniędzy na psa, którego pokolenie jest monitorowane i zapisywane od wielu, wielu lat. I przede wszystkim - mamy w to WGLĄD.
Będzie on taki jakiego sobie wymarzyliśmy - i pod względem wyglądu i pod względem charakteru.

Jeżeli masz teraz zamiar powiedzieć -
"...mi nie zależy na papierze... Będę go kochać takiego jaki jest!"



Jedyne co Ci mogę odpowiedzieć to -
"Jeżeli tak jest na prawdę - schowaj te pieniądze w kieszeń, otwórz swoje serce i dom dla nikomu niepotrzebnego psa ze schroniska czy Domu Tymczasowego... za którego nikt nie chce dać złamanego grosza, bo modną na osiedlu rasę...widział co najwyżej przez okno... Jego miłość i naszą wdzięczność za uratowanie jego istnienia - dostaniesz ZA DARMO!" :-)

Kupno psa potencjalnie rasowego jest taką samą niewiadomą i niespodziewanką w przyszłości - jak adopcja. Jednak w przypadku adopcji to te 1000zł, jest zabezpieczeniem na ładnych parę miesięcy dla "zwyczajnego kundelka", któremu ratuje się życie poprzez otworzenie swojego serducha :-)

Ot, szczypta takich tam moich przemyśleń z ociupiną wywodów :-)

W przyszłości chciałabym Wam przedstawić "Drogę ku szczęśliwości" psów m.in. z naszego Rybnickiego Schroniska... ale nie tylko! :-)