piątek, 7 października 2011

Sucha zaprawa :-)))


Chwyta za serce, prawda?
Skłania do przemyśleń?

To teraz pomyśl, że 70% populacji - obejrzy ten obrazek, może nawet udostępni na Facebooku... i tyle.

Mentalność nasza nie pozwala bardziej pochylić się nad problemami Braci Mniejszych...
One natomiast nie poradzą sobie same, bo kiedyś człowiek zabrał to co dała im natura i na siłę wepchnął w swoje życie... do póki służyły mu - były potrzebne...

Czasy się zmieniły. Pies towarzyszy człowiekowi dalej, ale jako przyjaciel, członek rodziny bądź najzwyczajniej... fanaberia.

No właśnie! 
FANABERIA... 
z której można z każdej chwili zrezygnować,
a to moda się zmienia, 
trendy nie pozwalają być "pase", 
dziecko urosło i niestety nie ma już czasu na psa, bo jego miejsce zajęły imprezy, 
prezent był nie przemyślany i niezapowiedziany... 
popularna alergia wyskakująca z szafy jak potwory wieczorem spod łóżka w dziecięcym pokoju - "nie wiadomo skąd, w dzień ich przecież nie było..."

Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby pies w typie rasy zajmował boks w schronisku... teraz takich psów jest na pęczki. Moda jest okrutna... czy może bardziej - ludzie przypisują sobie prawo do wszystkiego?


Wielki szyld, z daleka zachęca - czyżby...?

Mało kto wyraża chęć przygarnięcia psa ze schroniska, bo:
- "nie da się go wychować"
- "może być chory"
- "a gdzie w naszym mieście jest schronisko?"
- "nie wiadomo co z niego wyrośnie"

... oraz inne cuda na kiju i mity niczym nie poparte...

A kto da nam 100% pewności, że "yorczek" bez rodowodu, kupiony za 1000zł na bazarze czy na Allegro, wyrośnie na przedstawiciela swojej rasy?
Kto da nam na piśmie (oczywiście wiarygodnym), że jego rodzice są również czystymi yorkami i potomstwo będzie bez wad genetycznych, zwichrowanej psychiki itp?

Żaden PSEUDO-HODOWCA, który rozmnaża swoje psy TYLKO w celach zarobkowych nie jest nam w stanie tego zagwarantować, pomimo tego, że ma wystudiowaną "gadkę", którą sprzedaje razem ze szczeniętami...

Co innego wydanie tych pieniędzy na psa, którego pokolenie jest monitorowane i zapisywane od wielu, wielu lat. I przede wszystkim - mamy w to WGLĄD.
Będzie on taki jakiego sobie wymarzyliśmy - i pod względem wyglądu i pod względem charakteru.

Jeżeli masz teraz zamiar powiedzieć -
"...mi nie zależy na papierze... Będę go kochać takiego jaki jest!"



Jedyne co Ci mogę odpowiedzieć to -
"Jeżeli tak jest na prawdę - schowaj te pieniądze w kieszeń, otwórz swoje serce i dom dla nikomu niepotrzebnego psa ze schroniska czy Domu Tymczasowego... za którego nikt nie chce dać złamanego grosza, bo modną na osiedlu rasę...widział co najwyżej przez okno... Jego miłość i naszą wdzięczność za uratowanie jego istnienia - dostaniesz ZA DARMO!" :-)

Kupno psa potencjalnie rasowego jest taką samą niewiadomą i niespodziewanką w przyszłości - jak adopcja. Jednak w przypadku adopcji to te 1000zł, jest zabezpieczeniem na ładnych parę miesięcy dla "zwyczajnego kundelka", któremu ratuje się życie poprzez otworzenie swojego serducha :-)

Ot, szczypta takich tam moich przemyśleń z ociupiną wywodów :-)

W przyszłości chciałabym Wam przedstawić "Drogę ku szczęśliwości" psów m.in. z naszego Rybnickiego Schroniska... ale nie tylko! :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz